Lisia Góra przywitała nas niebieskim niebem skromnie zerkającym zza ciemnych, deszczowych chmur. Swoje pierwsze kroki skierowaliśmy na cmentarz, na którym spoczywa Jan Rybowicz. Grób udekorowany słonecznikami oraz dużą liczbą palących się zniczy świadczył o tym, że tego dnia nie byliśmy pierwszymi, którzy chcieli się pokłonić i oddać cześć poecie. Po chwili zadumy ruszyliśmy dalej…

 Lisia Góra to zwyczajna wieś z domami, kościołem, szkołą, ośrodkiem zdrowia i sklepem z nieodzowną ławeczką, na której następne pokolenie entuzjastów tanich trunków snują swoją poezję życiem pisaną. Jest tu również bar, a naprzeciwko niego znajduje się  dom, w którym mieszkał Jan Rybowicz.. Niestety obecnie budynek jest przeznaczony na sklepy. Proszę nie spodziewać się tam magicznego miejsca, w którym poezja sama wlewa się w nasze trzewia. ”Magicznym” miejscem natomiast okazał się Gminny Ośrodek Kultury w Śmignie, gdzie po raz siódmy miała stoczyć się „bitwa o Lisią Górę” .

Koncert rozpoczął Pan Ryszard Denisiuk w barwnym stylu witając zebranych i zaprosił na koncertowy wieczór. W tym roku oprócz Starego Dobrego Małżeństwa w „bitwie” udział wziął Andrzej Garczarek z zespołem: Florianem Ciborowskim grającym na mandolinie, skrzypcach i harmonijce oraz Mirkiem Kozakiem grającym na akordeonie i gitarze.

Pierwszą piosenkę jaką zebrani mogli usłyszeć było „Jak my w Wyszemborku Pana Jezusa witali”. Taka „zimowa” pieśń słuchana w maju budziła zdziwienie jednak uruchomiona wyobraźnia pomogła przenieść się w Bożonarodzeniowy czas. Podczas koncertu mogliśmy posłuchać piosenek z trzech płyt artysty: „Drelichowa”, „Przejście dla pieszych” i najliczniejsza reprezentacja z albumu „Kółeczko”, przeplatanych zapowiedziami i opowieściami o nich. Specyficzny klimat jaki wprowadzały utwory Pana Garczarka skłaniały czasem do zadumy, czasem do śmiechu a nawet do wspólnej zabawy. I takie utwory cieszyły się chyba największą sympatią zebranych. Wspólne śpiewanie (mruczenie) piosenek Dunajec, Raskolnikow i przede wszystkim zagraną na szkocką nutę Ogrodnika pobudzały widownię. Radosnym momentem koncertu była także szczególna dedykacja piosenki „Sobota” dla Ryszarda Denisiuka. Po spędzeniu 70 minut z piosenkami Andrzeja Garczarka gromkimi brawami pożegnaliśmy muzyków.

W tym miejscu muszę pozdrowić sympatyczne słuchaczki Bazy z Wrocławia, z którymi w czasie przerwy między przeinstalowaniem się zespołów miałem sposobność porozmawiać. Cieszę się, że jest jeszcze takie sympatyczne grono słuchaczy Bazy Ludzi z Mgły. Ukłony i pozdrowienia !

Po kilkunastu minutach przerwy na scenę ponownie wkroczył Ryszard Denisiuk zapowiadając zespół dla którego wszyscy obecni się tam pojawili – Stare Dobre Małżeństwo w składzie: Krzysztof Myszkowski, Roman Ziobro i Bolo Pietraszkiewicz.

Koncert oczywiście składał się z utworów do wierszy Jana Rybowicza (z dwoma wyjątkami) a  rozpoczął się od doskonale znanej piosenki „Trzeba żyć”. Utwory grane były w wersji na dwie gitary akustycznie i kontrabas bardzo rzadko zamieniany na gitarę basową. Dźwięk jaki roznosił się po sali był krystalicznie czysty. Zgranie zespołu i kondycja wokalna idealna. Teraz już wiem dlaczego koncerty w Lisiej Górze dla sympatyków SDMu były (i nadal są) tak ważne. W każdej zagranej nucie i dźwięku słychać było włożone w to serce. Wygrywana tabulatura, akordy i solówki (moim zdaniem) dobrze zastępowały przestrzeń w piosence pozostawioną do tej pory skrzypcom czy dźwiękom instrumentu klawiszowego.  Jak zawsze genialnie zabrzmiała piosenka „Oswojony przez śmierć” z dodatkowym świetnym efektem pomruku; za panem Krzysztofem; całej sali.

Wybrzmiały również dwie piosenki premierowe: „W zawieszeniu” do słów Jana Rybowicza oraz długi prawie 8 minutowy utwór  napisany do dwóch wierszy Bogdana Loebla – „Cóż mogę/Coraz gorzej widzę”. Z piosenek znanych a nie utrwalonych na płytach usłyszeliśmy: „Mówi mądrość” (zagrane dwukrotnie) oraz Topielice.

Po ok.90 minutach zespół ukłonił się i zszedł ze sceny. To nie mógł być jeszcze koniec tak wyjątkowego koncertu. Gorące oklaski skutecznie sprowadziły zespół z powrotem na scenę. Po ostatnim trzecim bisie czyli Topielicy na scenę wkroczył pan dyrektor GOK, który w swoim wyjątkowym stylu podziękował i zaprosił zespół do odwiedzenia Śmigna za rok.

Jak dla mnie (pierwszy raz odwiedzającego Lisią Górę) koncert Andrzeja Garczarka był bardzo dobry, a koncert SDMu świetny i wyjątkowy. Dało się usłyszeć, że dla zespołu jak  i dla zebranych był to szczególnie ważny wieczór. Żałuje, że z tego występu zagranego w trio nie będzie nagranej płyty koncertowej. Była by naprawdę piękna ! Na szczęście, na otarcie łez nowa płyta SDMu przed nami. Proszę uzbroić się w cierpliwość i wypatrywać jej pewnie po wakacjach !

Koncert Andrzeja Garczarka z zespołem:

  1. Jak my w Wyszemborku pana Jezusa witali
  2. Na grzebieniu
  3. W ogródku na Foksalu
  4. Do Piotrowskiego – poety
  5. Sobota
  6. Ballada o bezdomnych
  7. Czeskie kino
  8. Kołysanka na ścianę wschodnią
  9. Niebo gwiaździste nade mną
  10. Dunajec
  11. U Tereski Zajęczycy
  12. Raskolnikov
  13. Kółeczko
  14. Ogrodnik
  15. Pod bladożółtą słońca blaszką

BIS:

  1. Motylek cytrynek

Stare Dobre Małżeństwo wykonało piosenki:

  1. Trzeba żyć
  2. Tryumf sprawiedliwości
  3. Zgodliwość
  4. Do przyjaciela
  5. Kraj odwrócony
  6. Wyobraźnia
  7. Mówi mądrość
  8. Najważniejsze jest
  9. Psalm grzesznika
  10. Zemsta słów
  11. Dedykacja poecie
  12. Oswojony przez śmierć
  13. W zawieszeniu
  14. Wiem
  15. Ten nowy rok

BIS 1:

  1. Cóż mogę/Coraz gorzej widzę

BIS 2:

17. Mówi mądrość

BIS: 3:

18. Topielica

Reklamy