Audycje BAZY LUDZI Z MGŁY do słuchania !

Dodaj komentarz

plakat-3

W zakładce Bazowy Dziennik Pokładowy w Bieżących Bazowych Dźwiękach (pod zakładką BAZA) jest umieszczony aktualny link do odsłuchania archiwalnych audycji. Każda audycja będzie dostępna przez około miesiąc. W przypadku kłopotów z odnalezieniem i odsłuchaniem proszę zajrzeć tutaj: https://bazaludzizmgly.wordpress.com/biezace-bazowe-dzwieki/

Życzę miłego bezproblemowego odbioru ! Jednocześnie zapraszam do słuchania audycji na żywo na fali 89 FM w Rzeszowie i okolicach lub przez internet ze strony radia http://radiocentrum.pl/   

4 Pory RoQ w Jazz Room – Rzeszów 07.04.2017

Dodaj komentarz

W piątek 7 kwietnia wiosna wreszcie zdecydowała się na dobre z nami pozostać i buchnąć swoją zielonością. Razem z tym radosnym stanem do Rzeszowa przybył zespół 4 Proy RoQ. Od kilku miesięcy piosenki grupy grałem w audycji Baza Ludzi z Mgły, dlatego z wielkim zainteresowaniem wybrałem się na ich koncert.

Zespół 4 Pory RoQ to: Anna Bobruś-Chołota, która śpiewa, gra na przeszkadzajkach oraz pisze teksty, Grzegorz Sykuła, który gra na gitarze, Marcin Wójtowicz grający na gitarze basowej oraz najmłodszy z całej czwórki Michał Słomiński grający na  instrumentach klawiszowych oraz na perkusjonaliach.

Wiele dobrych słów dochodziło do mnie o grupie 4 Pory RoQ i słuchając tego występu tylko się w tych opiniach utwierdziłem. Zagrany repertuar składał się z piosenek wydanych na płycie „Collage” oraz nowych, które dopiero zostaną wydane na drugim albumie zespołu. Piosenki z płyty „Collage” w koncertowych wersjach brzmiały zdecydowanie lepiej niż na płycie. Widać jak bardzo grupa od 2006 roku się rozwinęła. Premierowy repertuar także był znakomity. Bardzo zaostrzył mi apetyt na nowy album zespołu. Śpiewająca Anna Bobruś-Chołota posiada oryginalny głos, który sprawdza się w piosenkach klimatycznych np. „Przelatują przez życie” i rozrywkowych np. „Samopija”. Również gitarzyści w sposób mistrzowski budowali nastrój wydobywając dźwięki ze swoich instrumentów. Natomiast dla mnie największym objawieniem tego koncertu był najmłodszy z całej ekipy perfekcyjny Michał Słomiński. Jego gra na instrumentach klawiszowych olśniewała!

Z zagranego repertuaru najbardziej przypadły mi do gustu piosenki: „Sen”, „Nieważna 13”, „W galerii snów”, „Przelatują przez życie” oraz niezwykle melodyjna i nośna „Piosenka na wyjście”, której melodia jeszcze długo po koncercie grała mi w uszach i sercu.

Podziwiam kunszt grupy, podziwiam ich zaangażowanie i mocno trzymam kciuki za drugi, nadchodzący album zespołu. Po koncercie miałem okazję w mniej skrępowanej atmosferze porozmawiać z zespołem. Okazali się bardzo sympatycznymi rozmówcami. Ten czas będę tak samo miło wspominał, jak i sam koncert.

Na koniec jeszcze kilka słów o samym klubie Jazz Rooom. Trudno go odnaleźć i tam trafić, ale jeśli się wysilimy i go znajdziemy na pewno będziemy zadowoleni. Klub jak żaden inny nadaje się do słuchania muzyki. Brzmienie pierwsza klasa!

Grupa 4 Pory RoQ zagrała następujące piosenki:

1. My dorośli
2. Sen
3. Collage
4. Nieważna 13
5. Samopija
6. Dla Alberta
7. Lekcja latania
8. W galerii snów
9. Na trzy
10. Jeszcze raz
11. Para staruszków
12. Przelatują przez życie
13. Wędrówka pokutnicy
14. Piosenka na wyjście
15. Ulica Niebieska
16. Przyznaję się
17. Prawie noc
18. Po oceanie

BIS 1 :
19. Na do widzenia

BIS 2:
20. Anieli

Zdjęcia wykonali: Dominika i Irek

 

4 Pory RoQ w Bazie Ludzi z Mgły

Dodaj komentarz

2 kwietnia 2017 r. w audycji Baza Ludzi z Mgły gościliśmy zespół 4 Pory RoQ. Zapraszam do wysłuchania obszernego wywiadu z zespołem a także do posłuchania piosenek grupy starszych i nowszych z zapowiadanej na jesień płyty. Wywiad dostępny pod poniższym linkiem:
A już 7 kwietnia 2017 r. na scenie Jazz Roomu w Rzeszowie grupa 4 Pory RoQ zagra na żywo ! Zapraszamy !

 

Koncert urodzinowy czyli Cisza Jak Ta w Rzeszowie – 25.03.2017

Dodaj komentarz

W marcu 2017 roku zespół Cisza Jak Ta świętuje swój czternasty rok istnienia. Z tej okazji grupa postanowiła zagrać w miastach, które dla nich są ważne. Ciszę się, że w gronie tych miast znalazł się także Rzeszów.

25 marca grupa zaledwie po półrocznej przerwie (poprzedni raz Ciszaki wystąpiły u nas 1 października 2016 r.) pojawiła się ponownie w Wojewódzkim Domu Kultury. Tym razem koncert zagrany został w dużej, widowiskowej sali najbardziej właściwej dla takiego urodzinowego koncertu. Licznie przybyła rzeszowska publiczność bez trudu także i tę sale wypełniła.

Czternaste urodziny zespołu miały też wpływ na zagrany repertuar. Ciekawym pomysłem było granie piosenek chronologiczne tak jak one powstawały. Na repertuar złożyły się utwory, które dla zespołu i dla nas – publiczności są ważne.  Nie będę w tym miejscu wymieniał, które piosenki mi się bardziej podobały bo Cisza Jak Ta sięgnęła po prawie wszystko co najlepsze w dyskografii. Dlatego słuchało się tego koncertowego zestawu jak najlepszej składanki „Best Of”. Najliczniejsza reprezentacja piosenek pochodziła z płyt: Chwile (3 piosenki), Nasze światy (5 piosenek), Więcej milczenia (5 piosenek) i Projektu: Ze starej szuflady (7 piosenek). Bardzo ucieszył mnie powrót do koncertowej set listy utworu „Miłość w Cisnej”, a do pełni absolutnego szczęścia zabrakło mi jedynie piosenki: „Niebiesko” z płyty WUKA. 🙂

Jak zwykle zespół był w doskonałej formie. Wyjątkowym objawieniem rzeszowskiego koncertu był grający na basie (w zastępstwie Darka Bądkowskiego) Maciej Trembowiecki. Jego radość grania, spontaniczność i energiczne zachowanie na scenie udzielało się pozostałym członkom grupy a także i rzeszowskiej publiczności, która nagrodziła muzyka soczystym brawami.

Idąc na koncert miałem pewną maleńką obawę czy po zaledwie półrocznej przerwie występ ten nie będzie kopią tego z października 2016. Jednak to co usłyszałem i zobaczyłem bardzo mnie ucieszyło. Koncert był całkowicie inny, piękny, pełen wzruszeń ale i radości, która udzieliła się chyba wszystkim obecnym. Dodatkowym plusem była duża sala widowiskowa WDK, świetnie nadająca się do tego typu poetyckich spotkań.

Na koncercie zespół zagrał następujące piosenki:

1. Zapach chleba
2. Płacz
3. Kołysanka dla Joanny
4. Miłość w Cisnej
5. W naszym niebie
6. Byle nie o miłości
7. Pożegnalny wieczór
8. Bo tak cię kocham
9. Szemkel – Siódmy anioł
10. Wyspa
11. Kraniec świata
12. Modlitwa konia z transportu
13. Szarada
14. A jednak ciągle ją pamiętasz
15. Mów do mnie jeszcze
16. Dziewczyna z portretu
17. Wigilia codzienna
18. Cień
19. Boxer
20. Wieczory
21. Drugi beskidzki dom

BIS 1:
22. Kołysanka
23. Dom który jest puentą

BIS 2:
24. Dziewczyna z portretu

Zdjęcia wykonała Dominika Chrapkowska.

Siedmiu wspaniałych czyli Dom o Zielonych Progach w Rzeszowie 09.03.2017 r.

Dodaj komentarz

Rzeszowski, klubowo-restauracyjny boom koncertowy trwa nadal ! Po dwóch tygodniach przerwy w czwartek 9 marca do Rzeszowa przyjechał zespół Dom o Zielonych Progach. Grupa wystąpiła w restauracji Bohema. Byłem bardzo ciekawy tego koncertu gdyż zespół na ostatniej płycie „Prawie jak nowi” muzycznie i wizerunkowo się zmienił. To już nie jest zespół z czasów piosenek: „Pójdę w połoniny”, „Gór mi mało”, czy „W górach jest wszystko co kocham”, teraz grupa gra w męskim 7 osobowym składzie, w którym pojawiła się perkusja, klawisze i gitara elektryczna. Płyta „Prawie jak nowi” z 2016 roku już zapowiadała tę zmianę ale koncertowe wcielenie zespołu jest jeszcze bardziej rewolucyjne.

Jednak początek koncertu na to nie wskazywał. Zespół zaczął od swoich największych przebojów sprzed lat czyli „W górach jest wszystko co kocham” oraz „Gór mi mało”. Dalej usłyszeliśmy koncertowy materiał przekrojowy. Zabrzmiały piosenki ze wszystkich płyt zespołu czyli z debiutanckiej płyty, albumu „Jam”, „Łódki marzeń” i najliczniejsza reprezentacja piosenek z ostatniego albumu grupy.

Zespół Dom o Zielonych Progach na koncercie widziałem po raz trzeci. Za każdym razem grupa prezentowała się i brzmiała inaczej, ale chyba ten męski skład najbardziej przypadł mi do gustu. Są doskonale zgrani a do tego każdy z grających muzyków to wirtuoz swojego instrumentu. Najciekawsze dla mnie było oglądanie Marcina Skaby skrzypka grupy. Moim zdaniem pan Marcin obok Michała Jelonka jest najlepszym skrzypkiem w Polsce. Jego gra jest niezwykle ekspresyjna i melodyjna. Lubi improwizować i stosować różne style gry na instrumencie. Brzmienie i gra pana Marcina to wirtuozeria i maestria w każdym dźwięku ! Oczywiście pozostali muzycy też dali z siebie wszystko co najlepsze. Miłym dla ucha było słuchanie Pawła Harańczyka grającego na klawiszach oraz Łukasza Kurzydło świetnie prezentującego się za perkusją.

Podczas koncertu najbardziej utkwiły mi w pamięci piosenki: „Góry i ludzie”, „Będzie lepiej”, „Wieje wiatr”, „Prawie jak nowi” oraz moim zdaniem najlepsza, mocna i rockowa wersja piosenki „Nie ma miłości jest chemia”. Mocne, soczyste gitary, nabijany precyzyjnie rytm oraz kolejny popis gry na skrzypcach Marcina Skaby ! Genialne !  Rockowe wcielenie Domu o Zielonych Progach jeszcze bardziej mnie wcisnęło w fotel. Nie miał bym nic przeciwko temu by następny album grupy był właśnie taki.

Następnie na scenie pozostał (do tej pory grającego tylko na basie) Bartosz „Pelton” Zalewski. Słuchając Jego piosenek znowu powrócił klimat ogniskowy, górski i  schroniskowy. Miłe to były utwory i było to też krótkie wytchnienie przed kolejną porcją zespołowego grania oraz bisów.

Na bis usłyszeliśmy rozimprowizowaną wersję muzyki z serialu „Janosik” Jerzego Dudusia Matuszkiewicza. W wykonaniu grupy Dom o Zielonych Progach ta kompozycja przeistoczyła się w szamańską, hipnotyczną i porywającą muzyczną ucztę !  W tym nagraniu ponownie na wyżyny swojej wirtuozerii wzniósł się Marcin Skaba.

Na zupełny koniec przy dźwiękach tylko gitary akustycznej Wojciech Szymański zaintonował piosenkę Wolnej Grupy Bukowina – „Sielanka o domu”, którą wraz z artystą zaśpiewała cała zebrana publiczność. I właśnie z tą piosenką na ustach po blisko 120 minutach koncertu opuszczałem restaurację Bohema

Podsumowując koncert zespołu Dom o Zielonych Progach był bardzo dobry. Czasem wręcz magiczny. Restauracja Bohema zdecydowanie bardziej nadaje się na koncerty niż Pub Irish, w którym dwa tygodnie temu zaśpiewał na żywo Robert Kasprzycki, jednak i w tym wypadku twierdzę, że na muzykę i poezję zdecydowanie lepsze są sale domów kultury, kin czy filharmonii. Niestety w wypadku wyboru miejsca koncertu decydującą rolę odgrywają koszty wynajęcia sali. Miejmy nadzieje, że przyjdą jeszcze takie czasy, w których na koncertach poezji śpiewanej (nawet zagranych na gitarach elektrycznych, klawiszach i z perkusją 😉 ) wypełnione będą filharmonie po brzegi.

Na koncercie usłyszeliśmy następujące piosenki:

1. W górach jest wszystko co kocham
2. Gór mi mało
3. Znalezione
4. Góry i ludzie
5. Pieśń 29 (frg. Hey Jude)
6. Tak to ty
7. Mogę dać ci uśmiech mój
8. Łemata (Idę dołem a ty górą)
9. Prawie jak nowi
10. Nie ma miłości, jest chemia
11. O życiu (voc. Bartosz „Pelton” Zalewski)
12. Przed drogą (voc. Bartosz „Pelton” Zalewski)
13. Jeszcze (voc. Bartosz „Pelton” Zalewski)
14. Nie możesz (voc. Bartosz „Pelton” Zalewski)
15. I niczego nie uronić (voc. Bartosz „Pelton” Zalewski)
16. Nic byś nie zyskał
17. Będziesz zawsze
18. Będzie lepiej
19. Daleko w góry
20. Wieje wiatr
21. Zostanie tyle gór

BIS 1:
22. Motyw przewodni z serialu „Janosik”
23. We wtorek w schronisku po sezonie

BIS 2:
24. Sielanka o domu

Zdjęcia wykonali: Dominika Chrapkowska (w większości), Irek Jarecki (w mniejszości )  🙂

 

Solo act czyli Robert Kasprzycki w Irish Pub – Rzeszów 23.02.2017

2 komentarzy

Po kilku latach przerwy i omijania naszej podkarpackiej stolicy 23 lutego 2017 r. Robert Kasprzycki w końcu do nas dotarł. Koncert odbył się w Irish Pub. Szczerze mówiąc obawiałem się tego miejsca bo cały czas miałem w pamięci koncert artysty z 2007 roku w klubie Pod Palmą gdzie część publiczności z uwagą słuchała koncertu a część była zainteresowana bardziej piciem piwa i rozmowami. Niestety ta druga część była wtedy większa więc odbiór śpiewanych piosenek Pana Roberta był bardzo utrudniony. Klub Irish Pub jest jeszcze trudniejszym miejscem na koncerty bo jest mniejszy składający się do tego z wielu wnęk i pokoi, z których nie sposób było zobaczyć malutką scenę klubu. Niestety po części moje obawy się potwierdziły. Wielka szkoda, że artysta tej klasy nie może grać w salach przeznaczonych tylko i wyłącznie do występów.

Koncert rozpoczął się z lekkim opóźnieniem ale już przy pierwszych dźwiękach gitary i głosu Pana Roberta zrobiło się bardzo miło. Na repertuar złożyły się przede wszystkim piosenki z ostatniej płyty artysty zatytułowanej „Cztery” oraz największe przeboje z albumów: „Niebo do wynajęcia” i „Światopodgląd”. Było też kilka „rarytasów” czyli piosenek do tej pory oficjalnie nie wydanych na płytach takich jak chociażby pierwszy utwór rozpoczynający koncert: „Nie wydaj mnie na pożarcie smokom” albo zagrana na melodie piosenki „Son Of The Blue Sky” – „Synu nie bluzgaj”.

Z koncertami Pana Kasprzyckiego jest tak, że przyjemność słuchania Jego piosenek to jedno, ale często również bardzo przyjemne, zabawne i mądre są zapowiedzi do nich. Te zapowiedzi, (czy raczej bardziej pasowało by rozważania filozoficzno-kabaretowe) trwają często dwa razy dłużej niż sama piosenka. W trakcie zapowiedzi artysta sięga i gra fragmenty różnych przebojów światowej i polskiej klasyki. Między innymi w czasie tego rzeszowskiego koncertu usłyszeliśmy fragmenty nagrań: Nirvany, U2, Led Zeppelin, The Beatles, Leonarda Cohena, Lenny’ego Kravitz’a, duetu Simon And Garfunkel oraz Starego Dobrego Małżeństwa i Jacka Kaczmarskiego. Kiedy jednak w końcu zaczyna rozbrzmiewać właściwa piosenka wtedy pojawiała się magia, która przenosi nas w niezwykłą krainę twórczości, poezji i muzyki Roberta Kasprzyckiego. Często z tej krainy wyłania się nam zaskakujący obraz Artysty, bardzo refleksyjny, melancholijny i zdystansowany do świata. W trakcie zagranego koncertu podzielonego na dwie części najbardziej podobały mi się piosenki: „Trzymaj się wiatru kochana”, „Vis A Vis”, „Mam wszystko jestem niczym”, „Winda VII”, „Martin Eden” i zagrane na bis „Same zera”.

Na zakończenie koncertu po ponad 3 godzinach grania i opowiadania Robert Kasprzycki sięgną po kompozycje śpiewane razem z zespołem Carrantuohill (miejsce koncertu – Irish Pub zobowiązuje 🙂 ). Wtedy też, w otoczeniu dekoracji pubu i śpiewaną piosenką „Gdy wrócę do Irlandii swej” jeszcze bardziej poczułem się jakbym był w Dublinie na Temple Bar.

Podsumowując koncert Roberta Kasprzyckiego solo to czar, wdzięk, dowcip i magia ! Artysta jak nikt inny potrafi rozbawić publiczność zapowiadając piosenkę a potem skłonić ją do zadumy kiedy ta piosenka jest śpiewana. Jednak miejsce koncertu mogło by być inne, takie które w spokoju i w pełni pozwoliło by odbierać wspaniałą twórczość Pana Roberta.

Podczas występu Robert Kasprzycki wykonał następujące piosenki:

CZĘŚĆ PIERWSZA KONCERTU:
1. Nie wydaj mnie na pożarcie smokom
2. Dzień, chwila, moment
3. Fly Away (frg.)/ Vis A Vis
4. Jak (frg.)/ Famous Blue Raincoat (frg.)/ Tristessa
5. Trzymaj się wiatry kochana
6. Dłużej już nie mogłem
7. Myślę o Tobie często
8. Scarborough Fair (frg.)/ O mój rozmarynie (frg.)/ Bo jo cię kochom (frg.)/ Rozmarynowa
CZĘŚĆ DRUGA KONCERTU:
9. Kocham cię jak Irlandię (frg.)/ Riders On The Storm (frg.) Niebo do wynajęcia
10. Mam wszystko jestem niczym
11. Winda VII
12. Martin Eden
13. Zapiszę śniegiem w kominie
14. Obława (frg.)/ Unplagiat
15. Synu nie bluzgaj/ Knockin’ On Heavens Door (frg.)
16. Sen o dolinie (frg.)/ Kochać inaczej (frg.)/ Tolerancja (frg.)/ Dziewczyna szamana (frg.)/ Tańcz głupia tańcz (frg.)/ Piechotą do lata (frg.)/ Nie ma wody na pustyni (frg.)/ Złamano już tyle serc (frg.)/ Przez twe oczy zielone (frg.)/ Tylko ty i ja
17. Zielone szkiełko/ Pora na dobranoc (frg.)
BIS:
18. Same zera/ I Still Heaven’t Found What I’m Looking For (frg.)
19. Gdy wrócę do Irlandii swej
20. The Great Song Of Indifference

Pierwsze wiosny brzmienia czyli album „Wiatr i deszcz” zespołu Celtic Tree !

Dodaj komentarz

wiatr-i-deszcz-front

1. KRĄG
2. DRZEWIEJ
3. MATULA
4. AKWAREELE
5. SITOWIE
6. SZCZYT
7. WIATR I DESZCZ
8. W DOLINIE
9. SET POWROTNY
10. ZACHÓD
11. NIEPEŁNIA
12. LUDZIE Z MGŁY
13. KOŁYSANKA DLA DOMINIKI

MUZYCY:
Irlandia Matuszkiewicz – śpiew
Agnieszka Kalisz-Dzik – śpiew, skrzypce, altówka,
Jakub Szczygieł – irlandzki flet poprzeczny, whistle
Tomasz Fojgt – śpiew, aranżacje, gitary, bouzouki, fretless
Paweł Rewucki – bodhran, udu
Angelika Hudler – skrzypce
Tomasz „Conor” Hałuszkiewicz – dudy, whistle

Realizacja nagrań, miks, mastering, producent- eniStudio – Tomasz Fojgt
Wydawca- AUDITOR-SOLLERS Sp. z o.o.

Wiosny jeszcze nie widać ale już można ją poczuć i usłyszeć w nowych piosenkach zespołu Celtic Tree. Ich nowy (drugi w dyskografii) album „Wiatr i deszcz” wydany początkiem stycznia 2017 r. cudownie muzycznie rozpoczyna nowy rok ! Na album składa się 13 nagrań. Są to głównie tradycyjne szkockie, angielskie i irlandzkie piosenki wykonane przez zespół na oryginalnych instrumentach przywiezionych z tamtych stron. Jednak wszystkie nagrania mają polskie teksty co powoduje, że słucha się ich i przeżywa jak by były nasze ! Jeśli chodzi o samą muzykę to głównie mamy tu brzmienia celtyckie. Raz jest skocznie i wesoło innym razem smutno i melancholijnie ale ten smutek naprawdę jest uroczy ! Moimi ulubionymi piosenkami w tym zestawie na pewno są: singlowa piosenka „Krąg”, „Matulu”, „Sitowie”, wspaniała tytułowa „Wiatr i deszcz”, oraz autorskie nagranie Tomka Fojgta pamiętające czasy zespołu Enigma – „Ludzie z mgły”. Serce się raduje, że mamy tak zdolnych artystów i muzyków ! I na koniec ostrzeżenie !  To jest płyta która uzależnia ! Uzależnia swoim pięknem, słowem i muzyką !
Więcej o zespole i płycie „Wiatr i deszcz” na stronie: http://celtictree.pl/

Piosenki z tego albumu oczywiście do usłyszenia w audycji Baza Ludzi z Mgły 🙂
Polecam i zapraszam !

Older Entries